... Mój kochany Cezar ...

Wspomnienia...
Awatar użytkownika
Farah
Posty: 104
Rejestracja: 24 lut 2017, 22:36

Re: Cezar przeszedł cichutko za Tęczowy Most [*]

Post autor: Farah » 21 lis 2017, 13:03

bardzo smutna wiadomosc :( [*]

majadyziatola
Posty: 109
Rejestracja: 28 lut 2017, 12:30

Re: Cezar przeszedł cichutko za Tęczowy Most [*]

Post autor: majadyziatola » 21 lis 2017, 13:09

Tak bardzo mi przykro , że Cezar nie pokonał choroby .
Tam , za TM , biega z coraz liczniejszą łaciatą bandą .......biega , bryka i podskakuje beztrosko ze świadomością jak wspaniałą miał tutaj rodzinę .
Bardzo mi przykro .

Awatar użytkownika
magkor
Posty: 150
Rejestracja: 01 mar 2017, 07:11
Lokalizacja: Kraków

Re: Cezar przeszedł cichutko za Tęczowy Most [*]

Post autor: magkor » 21 lis 2017, 14:49

Bardzo mi przykro :-( Dla Cezara [*]
Magda, Ola i Lusi

Obrazek

mallorca
Posty: 17
Rejestracja: 12 wrz 2017, 16:51
Lokalizacja: Węgorzewo

Mój kochany Cezar...

Post autor: mallorca » 19 lis 2018, 15:06

Dziś minął rok, kiedy Ciebie nie ma piesku. :cry:
Nie ma takiego dnia, żebym o Tobie nie pomyślała.
Jesteś cały czas w moim sercu, głowie, w każdym dniu.
Tęsknię bardzo.
Oddałabym wszystko, żeby tamten dzień nigdy się nie wydarzył.
Zabrałeś ze sobą cząstkę mnie, wyrwałeś kawał serca, a reszta rozpadła się na milion kawałków.
Byłeś dla nas jak dziecko, jak syn, towarzysz życia, najlepszy przyjaciel, życiowa wygrana.
Wniosłeś do naszego życia radość, coś czego nikt inny nie miał.
Czekaj na nas kochany piesku na Tęczowym Moście. Przyjdziemy do Ciebie i już na zawsze będziemy razem.
Kochamy Cię :emotka40:




Obrazek
. " tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia".

Awatar użytkownika
Ania-Bono
Posty: 1823
Rejestracja: 23 lut 2017, 20:11
Lokalizacja: Swarzędz

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: Ania-Bono » 19 lis 2018, 18:31

:( bardzo przykro :(

PS. nie myśleliście o tym, żeby dać domek jakiemuś laciatkowi? ... wypełnić pustkę po Cezarku ...
Obrazek

mallorca
Posty: 17
Rejestracja: 12 wrz 2017, 16:51
Lokalizacja: Węgorzewo

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: mallorca » 20 lis 2018, 20:51

Ania-Bono bardzo bym chciała kolejnego beagle'a, bardzo...
Często śledzę losy łaciatków na forum, przeglądam, myślę. Jedyną przeszkodą jest mój mąż...bardzo był związany emocjonalnie z Cezarem, zresztą Cezar z nim też. To był pańciowy piesek, ja byłam tylko tą, co czasem da coś dobrego. Osobiście mocno przeżyłam chorobę i odejście Ceza, ale mam mocne wrażenie, że mąż przeżył to 100 razy bardziej. Niby nie chce tego okazywać, ale widzę jego reakcję, gdy pokazuję mu psy podobne do naszego, że może weźmiemy drugiego...
Na pewno przyjdzie kiedyś czas na nowego przyjaciela, ale jeszcze ciągle nie...
. " tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia".

Awatar użytkownika
Ania-Bono
Posty: 1823
Rejestracja: 23 lut 2017, 20:11
Lokalizacja: Swarzędz

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: Ania-Bono » 21 lis 2018, 08:14

mallorca pisze:
20 lis 2018, 20:51

Na pewno przyjdzie kiedyś czas na nowego przyjaciela, ale jeszcze ciągle nie...



rozumiem i szanuje <3 ... obserwujcie nasze psiaki ... może któryś mocno zapadnie Wam w serce <3
Trzymam kciuki!
Obrazek

Awatar użytkownika
mede
Posty: 825
Rejestracja: 23 lut 2017, 19:40
Lokalizacja: Piaseczno

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: mede » 21 lis 2018, 12:30

Cezarku :cry: :cry: :cry: pamiętamy [*]
Stowarzyszenie Beagle w Potrzebie tel. 501 714 686

Iwonamaria
Posty: 108
Rejestracja: 26 lut 2017, 15:43

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: Iwonamaria » 23 lis 2018, 08:57

Przepraszam, nie chcę być nachalna.
Chcę tylko podzielić się swoją historią.
Noc z 15-16 stycznia 2017 r. Straszna noc. Na wieczornym spacerze upada i słabnie moja Emma. Nie ma jeszcze dziesięciu lat. Zdrowa jak rydz, szaloną i energiczna. Wariacka jazda do kliniki. Z dyżurną lekarką przenosimy do gabinetu nieprzytomną, bezwładną. Badanie- stan bardzo ciężki. Białe śluzówki, usg- płyn w brzuchu. Wenflon, tlen, czekamy na chirurga i anestezjologia. Operacja. Ponad litr krwi w brzuszku. W środku nocy przyjeżdża cudowny, czarny labrador. Daje nam swoją krew.
Czwarta rano- zatrzymanie akcji serca.
Koniec.
Nie ma psa.
Koniec.
Rozpacz.
I uprzedzając sugestie :,, Więcej nie będzie żadnego psa!"
W domu ciężko chora Mama. Praca całymi dniami.
Pusty, cichy dom. Dom bez psa jest dziwnie cichy i pusty.
Mama- resztki świadomości a jednak...
,, Nie przyjdzie, nie zagada , nie pokłóci się...kup psa! Chcę psa!"
Wariacja decyzja. Serce pęka ale ...Mama! Dzwonię do hodowli, chcę psa. Nie szczenię, bo nie dam.rady wychować. Może być jakiś co się nie sprzedał, może być zwrócony do hodowli, może suczka, która się nie sprawdziła w hodowli...
Ma być tylko zupełnie inny niż Ona.
I słyszę ,, mam chłopczyka, 10 miesięcy". Więcej nie pytam. Biorę! Uruchamiam linię kredytową, bo konto puste po tamtej nocy. Biorę, bo Mama prosi o psa!
W lipcu odchodzi na zawsze Mama. A ze mną jest mój ukochany Witko. Mój skarb, mój przyjaciel.
Tylko...nie wchodzi na taki jeden fotel. Fotel Emmy.
Usiadł na nim dopiero po roku.
Obrazek

Iwonamaria
Posty: 108
Rejestracja: 26 lut 2017, 15:43

Re: ... Mój kochany Cezar ...

Post autor: Iwonamaria » 23 lis 2018, 08:58

Obrazek

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości